Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Sierpień 2010

This is the end…

Coś się kończy, coś zaczyna. Taki Film! kończy dzisiaj swoją działalność. Serdecznie dziękuję za wszystkie sekundy spędzone na blogu, kliknięcia (łącznie ponad 30 tysięcy odsłon), komentowanie, dyskusje. Przenoszę się „stety” do innego przybytku – http://gameplay.pl/autor.asp?ID=19. Tam również pojawiać się będą recenzje kinowych nowości, jak i klasyków, więc do końca wielkich zmian nie ma. To znaczy są, ale ich nie ma. Trzymajta się, a na pożegnanie song The Doors wam zapuszczam:

Read Full Post »

The Messenger

Przy okazji Defendora wspomniałem o innym filmie, za który Woody Harrelson otrzymał nominację do Oscara. Niniejszą zaległość właśnie nadrabiam, bo – powtórzę się – warto. Woody w Messengerze konkretnie pozamiatał, ale nie dlatego bo trafiła mu się super rozpisana rola, tylko w głównej mierze dzięki kompanowi z planu, który fantastycznie dopełnił chemię między głównymi bohaterami. Pominięcie w statuetkach Bena Fostera uważam za typowy przykład ślepoty starczej.

Film jedzie w 95% na sprawdzonym schemacie konfrontacji „starego” z „młodym”. Przy czym The Messenger oprócz walki charakterów gwarantuje również walkę idei. Splot wydarzeń doprowadza do spotkania dwóch wojaków – wracającego z Iraku sierżanta Montgomery oraz rutynowanego kapitana Stone’a. Obaj zaczynają pracować jako wojenni posłańcy – przynoszą rodzinom poległym złe wieści po czym się ulatniają. Zawód trudny, wymagający szacunku do nakreślonych przez dowództwo zasad – zero emocjonalnej ingerencji, zero roboty w nocy, zero kontaktu fizycznego z rodziną ofiary. Są tylko i aż informatorami. Ale to adresaci są głównym problemem, a raczej ich skrajne reakcje.

Foster z Harrelsonem stworzyli duet idealny. Zderzenie odmiennych generacji zawsze budzi we mnie zainteresowanie, a reżyserowi udało się tu przemycić nieco więcej racji niż „k…. ja jestem starszy, więc mnie słuchaj!”. Obaj dostali od życia po tyłku, nie mogą się ustatkować, czują się osamotnieni. W jednej ze scen bohater grany przez Fostera wpada na wesele swojej byłej dziewczyny i rozpoczyna toast wydukaną kwestią, którą zawsze stosuje przy informowaniu o śmierci członka rodziny. Jest to tak masakryczny moment, że miałem ochotę stanąć na baczność. Zresztą przez cały film włos mi się jeżył, a to tylko dramat o weteranach.

The Messenger posiada happy end, ale to happy end z gatunku absolutnie akceptowalnych, nie przesłodzonych. Zresztą takie historie muszą się kończyć w ten sposób, nie ma bata. To dobry, kurna, bardzo dobry film, tylko czemu został tak bestialsko pominięty w nagrodach? To już bardziej Foster zasługiwał na nominację niż Woody, który jest „tylko” znakomity.

Read Full Post »