Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Listopad 21st, 2009

Wront Turn at Tahoe

Kurna, mam dziś dobry dzień bo obejrzałem dobry film. Wrong Turn at Tahoe to klasyczne do bólu kino sensacyjne. Mało oryginalne, ale za to pełnokrwiste. Na 100% ominie nasz piękny kraj. Ja generalnie lubię takie dyrdymały niesilące się na letnią przygodę w zestawie Happy Meal. WTaT nie ma w sobie nic ze szpanerstwa, a wciąga jak cholera.

Rzecz rozgrywa się zimą w jakiejś mało znanej mieścinie. Chłód, ciemność, zadupie – trzy cechy charakterystyczne dla tego dziełka. Dwójka goryli pałęta się po ulicach i zbiera zaległe pożyczki z procentem od klientów ich szefa, Vincenta. Trafiają do znajomego informatora. Gdy dowiadują się, że niejaki Frankie Tahoe nosi się z zamiarem zaje*ania Vincenta ruszają do swojego bossa i organizują mały najazd na siedzibę Tahoe. Jakie to fajne i prawdziwe.

Wront Turn At Tahoe to żaden hit, czy arcydzieło. Pokazuje za to jak dobre może być kino gdyby przetrzebić je ze zbędnego ugrzecznienia dla niemowlaków. Ludzie krwawią, bluzgają, strzelają sobie kompot w żyłę, a na końcu posuwają młodsze o 20 lat żony. Samo życie, do tego idealnie skrojone na zdjęciach, od których bije zimnem na kilometr. Ktoś powie, że przesadzam. Ja myślę, że odrobina przesady we współczesnej kinematografii może jej wyjść tylko na dobre.

Aha jak na filmik, który ledwo trafił na półki w wypożyczalniach DVD to obsada naprawdę daje radę: Cuba Gooding Jr, Miguel Ferrer i Harvey Keitel wprawdzie nie otrzymali czeków z okazałą kwotą, ale odwalili kawał dobrej roboty. Ale i tak najlepszą partię odegrał niejaki Johnny Messner jako Mickey. Palce lizać!

Reklamy

Read Full Post »