Wow. Nie wiem od czego tu zacząć. Może od tego, że Nolanowi należą się ogromne brawa za odwagę, iż zdecydował się Incepcję wyreżyserować bez żadnych kompromisów. Mamy tu bowiem do czynienia z wielopoziomową fabułą złożoną z najdrobniejszych klocków, ale w przyswajalny dla widza sposób. Jest też sporo strzelania. Akcja goni akcję, ale jest to akcja prowadzona mądrze i bez zbędnych fajerwerków. Mamy również znakomitą obsadę – Leo Di Caprio w roli Cobba, a obok niego Josepha Gordona-Levitta, Cilliana Murphy’ego, Kena Watanabe, Marion Cotillard i słodką Ellen Page. Nie sposób również nie docenić dopracowanego w detalach scenariusza. Spojlerowanie kolejnych scen i patentów zastosowanych w snach, po których poruszają się główni bohaterowie mija się z celem. Wystarczy napisać, że:
- Incepcja to film wartki – tu ciągle coś się dzieje, historia jest żwawa, a ostatnia godzina po prostu zrywa beret.
- Nolan to obecnie najlepszy reżyser mainstreamowy – drugiego Memento na pewno już nie nakręci, ale to co robi z grubą kasą zasługuje na pokłony.
- Incepcja jest wyjątkowo poukładanym chaosem. Tak jak chaotyczne są nasze sny, tak chaotyczne są podróże między kolejnymi stanami podświadomości w wykonaniu ekipy Cobba. Jednakże widz nigdy nie ma wrażenia, że się w czymś pogubił/coś przegapił.
- Incepcja to pierwszy od dawna film z gatunku “rozrywka na weekend”, który drąży łeb możliwymi interpretacjami.
- Incepcja udowadnia, że efekty specjalne mogą świetnie posłużyć do opowiedzenia historii.
- obsada Incepcji to castingowy wzór również pod kątem czasu ekranowego. Żadne z wielkich nazwisk nie zostało zmarnowane.
- nawet w letnich blockbusterach wątek dramatyczny może być cholernie emocjonujący i szargający nerwy, a przy tym dojrzały.
- PG-13 ma rację bytu, o ile jest w rękach kogoś takiego jak Chris Nolan.
I tyle, więcej zdradzać nie będę bo zepsułbym tylko niespodziankę. Incepcja to świetny produkt, który może arcydziełem nie jest, ale na pewno zalicza się do czołówki wysokobudżetowych obrazów w historii. Dawno nie miałem takiej zagwozdki po seansie. Nolan sprawił mi kupę frajdy. Ale prawdziwa, szczera ocena tego co zobaczyłem nadejdzie dopiero z czasem.



Mnie się film podobał, ale nie zachwycił. Efekty i muzyka świetne, a niektóre pomysły dość oryginalne i zaskakujące. Jednak film nie dostarczył wielu emocji, bohaterowie, poza głównym bohaterem, nie są zbyt wyraziści. Aktorzy wypadli nieźle, reżyser wiedział jak ich wykorzystać, z jednym wyjątkiem – Michael Caine wydaje się na siłę (po znajomości) wciśnięty do filmu. Moim zdaniem reżyser poszedł jednak na kompromis, o czym świadczą liczne (w nadmiarze) sceny akcji i efekty wizualne.
Żałuję, ale nie mogę podzielić Twojego entuzjazmu po obejrzeniu tego filmu:
http:/wizjalokalna.wordpress.com
Byłem wczoraj na Incepcjii z kumplem. Warto wspomnieć że mam taki mały ranking ulubionych filmów. Dotychczas Moim ulubionym filmem (mumer 1) był “Wall-E” z 2008 roku (pokemorda.wordpress.com). Wczoraj pobiła go “Incepcja”. Film genialny z każdej strony, wieloplatformowe sceny i trudne wybory moralne. A naljepasza jest końcówka. Się kręci, kręci i nie przewraca…
Film taki sobie, można obejrzeć.