Woody Harrelson ostatnio trzepie same dobre filmy. Oskarowa nominacja za Messengera (o nim napiszę już niedługo bo WARTO) i zawadiacka postać rednecka w Zombieland złożyły się obok festiwalowego Defendora na naprawdę udany rok dla aktora. Moje zainteresowanie tym ostatnim tytułem nie jest przypadkowe, gdyż to druga po Kick-Ass próba demitologizacji komiksowych bohaterów. Tym razem na poważnie, bez humorystycznego polotu.
Defendor niszczy widza swoją szczerością. Nie czuć tu powszechnej próby zbudowania nowego uniwersum, dzielenia przygody na “zaplanowaną trylogię” i wpychania największych gwiazd na pierwszy oraz drugi plan. Fabuła jest idealnie skrojona pod 90 minut i nie wyciąłbym z niej ani sekundy. Ponadto obsada dobrana jest na zasadzie “skromniej ale z kopytem”. I trzeba jasno napisać, że jest to trafna decyzja. Harrelson gra nieinwazyjnie, nie sili się na celebrity-show. Jego bohater to wszak delikatnie ułomny facet, który w tandetnym, czarnym stroju, helmutowskim hełmie z przyczepioną kamerą oraz malowaniu maskującym krąży po mieście i usuwa codzienny syf. Ale ten mściciel ma też drugą ambicję – dorwać mordercę matki.
Postać Defendora w aspekcie wizualnym i “genetycznym” spodobała mi się jak żaden nowy superbohater. Nie ma w sobie nadnaturalnych mocy, drogich gadżetów ani wsparcia ludzi. To właśnie jest w tym filmie najlepsze – mściciel walczący z przestępczością spotyka się z powszechną szyderą i brakiem zrozumienia. A dodając do tego klasyczne metody walki wręcz (czyli lutowanie w ryj i ucieczka) oraz sposoby na uprzykrzanie życia oprychom otrzymujemy bohatera absolutnego i nieschematycznego. Niskie IQ i brak konkretnych umiejętności dodają mu tylko uroku. Mimo, że to dramat pełną gębą to nie raz pojawił się na mojej twarzy uśmiech, zwłaszcza w scenach kiedy Defendor próbuje dorównać komiksowym herosom m.in. organizując sobie własny Batmobil. Coś pięknego, dziwnego i zarazem prawdziwego jest w tym filmie, może to ten realistyczny sztafaż historii, brudne miasto i niemoc tytułowego ułomka.
Gdy już się uwierzy w ten pomysł to całość minie w miłym tonie. Ja takie rozwiązania uwielbiam, bo przełamują pewne stereotypy i komiksowe repety na dużym ekranie. No i ten Harrelson – facet przejeżdża przez film jak walec, wiarygodna postać bez fałszywego spojrzenia. Należy również pamiętać, że Defendor to produkcja kameralna. Ale to też wielka zaleta.




[...] 4, 2010 Autor: adasvelejay Przy okazji Defendora wspomniałem o innym filmie, za który Woody Harrelson otrzymał nominację do Oscara. Niniejszą [...]
Hej DEFENDOR powinien mieć więcej gwiazdek w rankingu;)