Jason Reitman urządza Amerykanom prawdziwą drogę przez mękę. Jego filmy przesiąknięte cynizmem i czarnym humorem (jak choćby Dziękujemy za palenie) przedstawiają pokolenie z przetrąconym kręgosłupem obyczajowym i bólem, którego jakoś nie chcemy odczuwać licząc, że ktoś poda dłoń i pomoże wyjść z życiowego zakrętu. W ten pogłębiony przez nieporządek koszmar twórczość Reitmana wgryza się wyjątkowo skutecznie. W chmurach rozprawia się z tym, czym Ameryka żyje od roku – wszechobecnym kryzysem, będącym skutkiem nieudolnej polityki pieniężnej i dekadenckiego stylu życia.
Główny bohater to spec od zwalniania ludzi. To nietypowa fucha wymagająca odpowiedniego podejścia, aczkolwiek obarczona pewnymi zasadami. Kontakt z delikwentem kończy się na wręczeniu folderu z ofertą kariery na przyszłość. Zero rozmów prywatnych, pełna bezwzględność wobec zainteresowanego – jesteś zwolniony, nie ma Cię, nara. Ryan Bingham lata po całym kraju (lata to mało powiedziane, zobaczycie film to zrozumiecie:)), wchodzi do firm i przekazuje złe wieści pracownikom. Kryzys gospodarczy to dla niego raj. Gdy inni kończą pracę, on dopiero zaczyna. Reitman po raz kolejny wkracza na delikatny grunt i traktuje temat z pewną lekkością. Ryan Bingham o twarzy George’a Clooneya to idealny przykład faceta, który całe życie spędził na walizkach nie zauważając, że na polu prywatnym przeżywa nie mniejsze porażki niż odprawiana z kwitkiem siła robocza.
Oczywiście Ryan na swojej drodze musi spotkać piękną koleżankę po fachu, a także zmagać się z nową generacją pracowników, która stawia bardziej na technologię niż konfrontację face-to-face. Ten precyzyjnie skonstruowany trójkąt bohaterów dostarcza wielu ciekawych obserwacji i wniosków. Nawet najlepiej wyedukowana młodzież nie może zastąpić doświadczenia wyrafinowanymi środkami, a poświęcenie życia osobistego kosztem zarobku kończy się wewnętrzną pustką – nie ma nawet o czym porozmawiać z rodziną, bo widzisz ją tylko kilka dni w roku. A gdy dojdzie do Ciebie, że kilkadziesiąt lat zmarnowałeś na tułaczce za nie wiadomo czym może już być za późno.
Reitman podszedł do kryzysu amerykańskiego tak, że mucha nie siada. Nie zastosował tanich chwytów wywołujących potok łez nad rozlanym mlekiem. W chmurach to obraz grający na emocjach sinusoidalnie. Jest słodko i romantycznie, innym razem gorzko i pesymistycznie. Ten miks gatunkowy wypada bardzo dobrze i co najważniejsze – wiarygodnie. Ilu tak wyrachowanych drani jak Clooney jest na świecie?



