Po skiepszczonym do granic Spidermanie 3 Sam Raimi wraca do przeszłości. Współcześni nastolatkowie może tego nie wiedzą, ale w światku filmowym reżyser przygód Człowieka-Pająka jest znany bardziej jak autor trylogii Martwego Zła z przekozackim bohaterem na czele – Ashem Williamsem. To zresztą przykre, że profesor od komediowej makabry podejmuje się ekranizacji patetycznego komiksu dla ołsom-dzieciaków wyhodowanych na bazie menu KFC i Burger Kinga. Drag me to hell miał być dowodem na to, że Raimi nie zatracił się w tym komiksowym szambie. No i wyszła lipa.
Raimi prawdopodobnie nie miał pomysłu na ten film. Bo jest niby komediowo, ale nie do końca śmiesznie. Tzn. pośmiać się można, ale z kilku chwytów wyjętych prawdopodobnie ze scenariusza przyszłościowego Evil Dead 4. Reszta jest delikatnie pisząc do zapomnienia. Główna bohaterka, która pada ofiarą klątwy cygańskiej nie posiada nawet jednego procenta charyzmy Bruce’a Campbella. Nie bawi się konwencją jak kultowy w pewnych kręgach aktor, nie zalicza się również do super atrakcyjnych panien – a wygląd czasem robi za deskę ratunku.
Raimi również nie wiedział w jaką kategorię trafić. Niby mamy syto zaprawione demonizmy na ekranie, CGI-wypadające gałki oczne, ciutkę krwi i różne evildeadowe numery, ale tak naprawdę nie mogę uciec od wrażenia, że całość jest wygładzona pod gusta nastolatków. Brakuje na ekranie tej charakterystycznej dla Martwego Zła finezji i pomysłowości. Wystarczy rzucić dowolną sceną z wcześniejszych obrazów Raimiego:
i wiadomo kto tu rządzi. Aktorsko jest jeszcze gorzej, bo w ED był przynajmniej bardzo zabawny i czujący się jak ryba w wodzie Campbell. W DMTH mamy plejadę nijakości. Nikt nie wychodzi przed szereg, nie chce szarżować. A przecież tego wymaga konwencja. Gdzie tu zabawa? Gdzie klimat, gdzie pogardliwe one-linery?
Wrota do piekieł są najgorszym obrazem Raimiego. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jest to komediohorror o 2 klasy gorszy od Martwego zła, niestety zrobiony bardziej dla szerszej publiki niż fanów Asha Williamsa i jego piły mechanicznej. Wynudziłem się jak cholera.



Przepraszam bardzo, ale od komiksowego SpiderMana to się proszę odczepić, bo walne patelnią bez pardonu jak zombiaka ; p
Naprawdę podobał Ci się ten spaw?
Jako fan komiksu powinieneś powiesić za jaja Raimiego za to co zrobił z Venomem.
A nvm, myślałem, że przez “patetycznego komiksu dla ołsom-dzieciaków wyhodowanych na bazie menu KFC i Burger Kinga” miałeś na myśli SpiderMan’a, to się wzburzyłem. A z filmowych obejrzałem tylko jedynke i jakoś kontynuacji nie chce mi się oglądać.
ciekawe czemu
Sam Raimi stoczył się na samo dno teraz bawi dzieciarnie robiąc kolejne Spider-Many (komiks i SM TAS mi się podobały ale film to przy nich dziecinada choć przykłady X-Men 1 i 2 czy Iron Mana pokazał że można wprowadzić pewne zmiany do filmu a jednocześnie pozostać dość wierny komiksowemu pierwowzorowi) czy Wrota do piekieł.
Sam Raimi w 21 wieku nie jest już nawet cieniem Sama Raimiego z czasów trylogii Evil Dead.