Kanały:
Wpisy
Komentarze

2012 – Euro nie będzie

2012_2

Kupując bilet na nowy film Rolanda Emmericha wiedziałem czego się spodziewać. Niemiec udowodnił, że talent do ukazywania masowej destrukcji nie idzie mu w parze z pisaniem dobrych scenariuszy. Dla niego aktorami są eksplozje, a dialogami chaos i zniszczenie.  Pojutrze, Dzień Niepodległości i nieszczęsna Godzilla to jego znaki firmowe na światowej mapie kina. Nie jest tajemnicą, że ludzie szaleją na punkcie tego typu rozrywki, bo są złaknieni nie tylko rozpierduchy, ale przede wszystkim szczęśliwych zakończeń, a u Rolanda są one wyjątkowo częste. Dlatego też zamiast krytykować 2012 z góry do dołu opiszę co z seansu udało mi się wynieść:

1. USA są tak naukowo zacofane, że nie potrafią wykryć najdrobniejszych zmian w skorupie ziemskiej. Dlatego muszą ufać swoim przyjaciołom m.in Indiom.

2. Skoro nie zostałeś znanym pisarzem to zawsze możesz zostać kierowcą limuzyny jakiegoś obrzydliwie bogatego Rosjanina, który później okazuje się ostatnią deską ratunku w przetrwaniu kataklizmu.

3. Tylko obrzydliwie bogaci Rosjanie mogą rozmawiać z bokserami tuż przed gongiem rozpoczynającym walkę o mistrzostwo świata. Trener musi w tym czasie siedzieć cicho.

4. Do sportowego Bentleya w ciągu kilkunastu sekund spokojnie upchniesz 7 osób.

5. Mimo, że Kalifornia jest długa i szeroka spękania ziemi pojawiają się dokładnie w tym samym miejscu co główni bohaterowie. Jeżeli jedziesz samochodem – ziemia zapada się zawsze za twoimi plecami dając Ci czas na ucieczkę.

6. Nawet jeśli samochód w którym jesteś spada w otchłań wypełnioną magmą , masz szansę się uratować – wystarczy zrobić cięcie montażowe i pokazać Ciebie wdrapującego się na kawałkach asfaltu.

7. Trzęsienie ziemi rozpoczyna się w momencie, gdy gubernator zapewnia o całkowitym bezpieczeństwie mieszkańców. Dlatego nie warto ufać politykom.

8. Po kilku lekcjach jesteś w stanie latać awionetką. Po kilku godzinach lotu awionetką masz predyspozycje do pilotowania maszyn o znaczeniu militarnym.

9. Jedyny dostępny na świecie Antonov wyprodukowany przez Rosjan w trakcie zimnej wojny znajduje się w hangarze na lotnisku w Las Vegas.

10. Jeżeli widzisz tabliczkę “Wstęp wzbroniony” dajesz dzieciom dobry przykład i ignorujesz zakaz.

11. Jeżeli twoja książka rozeszła się w 500 egzemplarzach to zawsze możesz być pewny, że otrzymał ją najważniejszy geolog w kraju, który zdradzi Ci tajemnice państwowe.

12. Jeżeli stoisz przy ważnej budowli/zabytku, możesz być w 100% pewien, że to spadnie na Ciebie przy pierwszym, mocniejszym trzęsieniu ziemi.

13. Będąc prezydentem USA nie możesz sobie pozwolić na skorzystanie z usług Air Force One. Zostajesz więc z normalnymi obywatelami, którzy czekają na pewną śmierć przy Białym Domu.

14. Rząd USA ma głęboko w poważaniu swoich obywateli i zamierza zakomunikować im o końcu świata w odpowiednim momencie (czyt. kiedy wszystko pójdzie się je*ać).

15. Tylko Tybetańczyk może wejść za darmo na pokład nowoczesnej arki.

16. Jeżeli jesteś doradcą prezydenta USA nie musisz wiedzieć co jest najwyższym szczytem na Ziemi.

17. Jeżeli jesteś głową państwa i masz 15 minut na uratowanie siebie oraz cywili zażądasz głosowanie w imieniu swoim oraz innych państw. Do pionu postawić Cię musi geolog-wybawca.

18. Silniki w nowoczesnych statkach mają odpowiednią blokadę – póki nie zamkniesz głównych drzwi będziesz dryfować do usranej śmierci. No chyba, że masz na pokładzie Johna Cusacka i jego rodzinę.

19. Tylko John Cusack jest w stanie przeżyć apokalipsę.

20. Apokalipsa wybiera swoje ofiary! Nie dotyka biednych państw i nie buszuje po zadupiu.

I mógłbym tak wymieniać i wymieniać. Tylko po co? 2012 to i tak o wiele lepszy film niż bezjajeczny i denny 10000 B.C. Nowy obraz Emmericha gwarantuje bogate doznania wizualne (efekty specjalne są całkiem w dechę) i od groma komicznych akcentów. Ciekawy jestem, co nawiedzony Niemiec sprezentuje Nam w kolejnym dziele. Bo jakby nie patrzeć, w 2012 pojechał ostro po bandzie i materiału do rozwałki pozostało doprawdy niewiele.

ocena2

Paranormal Activity – o rly?

paranormal-activity-header

Wartość słowa “horror” upada coraz niżej, podobnie jak znaczenie “kultowości”, które w obecnym kinie pojawia się przy co drugim filmie. Na nieszczęście oba terminy rezerwowane są dla Paranormal Activity – obrazu, który z miejsca stał się hitem i jednym z najbardziej przerażających dreszczowców w historii. Bla, bla, bla. Zaraz obalę tę teorię, aczkolwiek dodam od siebie, że gdyby nie zrobiono z tego komercyjnego widowiska dla ubogich pochwaliłbym nawet twórców za realizacyjną sprawność i wykonanie.

Paranormal Activity dowodzi niezbicie jednego – amatorskie, spontaniczne produkcje rozciągnięte w czasie projekcji tracą na walorach. To jedna z głównych wad omawianego horrorku. Raz, że fabuła rozkręca się bite 30 minut, a dwa, że w końcówce zabrakło ewidentnie pomysłów godnie zwieńczających trudny żywot bohaterów w nawiedzonym domu. Kolejnym elementem, którego nie kupiłem są wszechobecne klisze – reżyser nawet nie silił się, aby akcję choć częściowo przenieść w inne rejony domu na dłużej. Wygląda to mniej więcej tak – parka leży sobie w łóżku, do sypialni wpada niewidzialny demon, zaczyna rozrabiać, następnie ucieka. Chłopak z dziewczyną zaczynają z przerażeniem łazić pod domu w poszukiwaniu stręczyciela. Po kilkuminutowym spacerze i stwierdzeniu “ok, niczego tu nie ma” wracają do łoża i zaczynają się pocieszać. I tak w kółko Macieju… Co ja bym zrobił? Napiszę co bym zrobił – zadzwonił po pierwszej nieciekawej nocy do specjalisty do którego dostałem numer telefonu kilkanaście godzin wcześniej od innego specjalisty. No ale wtedy nie byłoby Paranormal Activity :)

Sceny straszenia w filmie Orena Peli skupiają się na tym co słychać, a czego do końca nie widać w ciemnym pomieszczeniu. Zabieg choć banalny i w sumie wymuszony skromnym budżetem, jest w tym przypadku słuszny i miejscami nieźle rozwiązany. Niestety tylko miejscami. Choć realizacyjnie całość się jako tako broni to do sfery rozrywkowej wkradło się za dużo nudy, monotonii i lekkiego fałszu, bo śmiało mogę stwierdzić, że 95% motywów jest tak oklepanych, że bardziej już być nie może.

Z pewnością moje podejście do PA nie jest do końca właściwie. Bo ile można oczekiwać od filmu, który powstał dzięki dobrej chęci sąsiadów i Policji? Uważam jednak, że ów horror zrobiłby większą furorę jako materiał bootlegowy umieszczony w necie, za darmo, skrócony do 40-45 minut i bez durnego loga Paramount w czołówce. Strach się bać co jeszcze korporacyjna machina wielkich dystrybutorów wymyśli. Bo z wychwalaniem pod niebiosa Paranormal Activity to jednak ktoś zdrowo przesadził.

ocena2

Lekcja życia VI

Jigsaw chłopie, wyluzuj. Twoje ponure spojrzenie i filozoficzne gadki nie robią już na nikim wrażenia. Zamiast nadużywać słowa “życie” spocznij w grobie i daj ludziom odetchnąć w tym przeżartym przez kapitalizm świecie. Oszczędź sobie trudu i oddaj kasę żonie zamiast popychać swój niecny plan moralizatorski do przodu. Piła VI to kolejny już odcinek tortur spod znaku hektolitrów krwi i flaków. Specyfika tego dzieła każe zastanowić się nad gustem fanów serii, albowiem znowu podmieniono aktorów pozostawiając fabułę właściwie niezmienioną względem poprzednika.

saw6_1

Po ujrzeniu napisów końcowych zacząłem powoli doceniać pierwszą część cyklu, która mimo kretyńskich założeń i drewnianego aktorstwa była czymś świeżym na rynku gore-horrorów. Producenci podchwycili temat i postanowili uczynić misterny plan Jigsawa tasiemcem, który co roku nęka multipleksy. “Szóstka” nie wnosi do spójnej jakby nie patrzeć historii za wiele. Akcję napędzają wciąż te same postacie ze środowiska dziadka z głosem Batmana, który zza grobu przygotował kolejne pułapki dla nieświadomych swoich błędów, zepsutych ludzi biznesu. Tym razem dostaje się menadżerom ubezpieczeń i ich pomagierom, którzy (i tu cytuję) “nie docenili najważniejszego czynnika przetrwania – woli do życia”. Pretekst do nękania ludzi jest więc banalny. No ale jaki film – takie pomysły.

Piła VI niestety wypacza nieco sens działań Jigsawa, albowiem okazuje się, że poddane morderczym próbom osoby są związane z przeszłością umarlaka. Dlaczego więc staruszek mści się teraz kiedy wącha kwiatki od dołu i musi liczyć na lojalność żony? Scenarzystom ewidentnie zabrakło pomysłu również na pułapki, które są zaskakująco odtwórcze i nijakie. Brakuje tu jakichś emocji, suspensu, trzymania za gardło widza. Praktycznie tylko jedna scena (z karuzelą) trzyma poziom i skłania do jakichś-tam przemyśleń. Jeszcze większym grzechem jest marnej jakości twist fabularny pod koniec. Problem z nim jest taki, że co bardziej uważne osoby mogą przewidzieć go w połowie seansu, a to jak na standardy serii jest karygodne.

saw6_2

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że na 100% powstanie część siódma, ósma i pewnie dziewiąta. Wszak naśladowców torturo-sado-masochisty nie brakuje, a pewnie kilkadziesiąt zbłąkanych duszek w dużym mieście się znajdzie. Szkoda, że nikt z góry nie zauważył, że formuła została wyczerpana, a kolejne odcinki są coraz śmieszniejsze. Marzy mi się sytuacja, kiedy producenci Piły zostają porwani przez prawdziwego Jigsawa i poddani rozmaitym zabiegom mentalno-oczyszczającym. To byłoby coś!

ocena1

P.S. Agenta Hoffmana czas się nie ima. W ciągu godziny może przemieszczać w błyskawicznym tempie między salami tortur, a posterunkiem Policji. I to wiele razy.

Zabójcze ciacho

Mokry sen gimnazjalisty spełnia się. Megan Fox dostaje pierwszoplanową rolę, w sam raz uszytą na miarę jej talentu. To jest tak jak z hamburgerami na wynos – zamawiasz, płacisz, odbierasz. W Zabójczym ciele Meganówna wciela się w najładniejszą dziewczynę w szkole. Proste? A jak! To jeszcze nie koniec. Meganówna robi za diablicę i zabija kolegów! Już czujecie te wewnętrzne podniecenie? Tak? Tak? Nieeeeeeeeeee.

jennifersbody1

Gdzieś tam w kuluarach mówi się, że Fox posiada nieprzeciętne zdolności komediowe. Być może jakieś ma, ale z trudnością przychodzi jej przeniesienie tego przed kamerę. Jeżeli oceniać Jennifer’s Body pod katem żarcików i czarnego humoru to jest to film bardzo nieudany. Co więcej, mam wrażenie, że potencjał postaci granej przez Fox został gdzieś umoczony. A przecież takie zwroty jak “diablica”, “szatan”, “szkoła” winny gwarantować pieprzność obrazu. Wszystkiego jest tu zdecydowanie za mało, gdyż fabuła ma tendencję sinusoidalną – obok scen całkiem fajnych jest mnóstwo przedziwnych eksperymentów montażowych jak choćby przebitka mordu z próbą nałożenia prezerwatywy. Give me a break…

Przez cały seans nie opuszczało mnie wrażenie, że Jennifer’s Body to tak naprawdę kolejna próba promowania pierwszej celebrytki Hollywoodu. Wszystko jest tu dopasowane do niej – kołkowaci partnerzy, mniej atrakcyjna przyjaciółka, rozmaite ujęcia Fox w negliżu itd. Zabrakło jednak rzeczy najważniejszej – kontrowersyjności. Gdyby nie krew i parę fucków w dialogach spokojnie poleciłbym wizytę w kinie nawet 12-latkowi. W filmie Karyn Kusamy nie ma ani jednej sceny, motywu o którym chętnie porozmawiałbym później przy piwie.

jennifersbody2

Mimo dość lekkiego klimatu (jak na tematykę) nie jest to wielka tragedia made in USA. Film ogląda się całkiem nieźle, choć do końca nie wiadomo czym Zabójcze ciało ma być. Horrorem? Komedią? W obu przypadkach poczułem się mocno rozczarowany. Chyba tylko fani Megan Fox podejdą do tego bezkrytycznie. Bo fajne, kobiece kształty to jest to co tygrysy lubią najbardziej. Rrrrrrrr.

ocena2

Oda do Księżyca – recenzja Moon

2009_moon_004

Miliony dolarów budżetu, niepohamowana akcja, tysiące wybuchów, przełomowe efekty specjalne, katastrofy największych metropolii na świecie, rozwałka, miliard kul wystrzelonych z karabinu, największe gwiazdy Hollywood… Tego w filmie Duncana Jones’a nie uświadczycie. Moon to zadziwiająco skuteczny powrót do starego, dobrego kina science-fiction. Na taki obraz czekałem od dawna. Obraz którego centrum i jedyną namacalną jednostką jest człowiek.

Przyznam się bez bicia, że pierwsze minuty spędzone nad dziełem Jones’a były bardzo zaskakujące. Jak na debiutanta wprowadzenie we właściwą cześć fabuły prezentuje się niezwykle dojrzale, jakby kręcił to jakiś stary wyga chcący godnie odejść z branży. Pełne poszanowanie dla rozwoju głównej postaci, zaznajomienie widza z księżycowymi realiami, w końcu ukazanie mechanizmów pracy astronauty na ziemskim satelicie – no co tu gadać, po prostu czad i masakra zarazem jak kilka drobnych zabiegów może zbudować klimat.

Ale nie samym klimatem żyjemy. Moon to inteligentnie poprowadzona historia Sama Bella, który będąc na trzyletnim kontrakcie pilnuje maszyn wydobywających surowiec energetyczny. Fucha nadzorcy jest całkiem spoko, ale nie w tym środowisku. Sam bowiem jest jedynym homo sapiens w bazie, a towarzyszy mu tylko robot GERTY (notabene mówiący głosem Kevina Spacey’a – kolejny plus). Ze sztuczną inteligencją o czymś innym niż o pracy i stanie zdrowia nie porozmawiasz. Otaczająca pustka i brak bratniej duszy doprowadza bohatera do mentalnej rozsypki, mimo, że do powrotu na Ziemię zostało mu kilkanaście dni.

Moon każe zastanowić się nad dzisiejszym pośpiechem w rozwijaniu technologii. Sytuacja, gdy maszyna zastępuje człowieka nie jest skrajnie niebezpieczna. Gorzej gdy to właśnie człowiek staje się maszyną, trybikiem w całym systemie, który w razie awarii może zostać wymieniony na nowy. Jones w jasny sposób przedstawia etap dehumanizacji jednostki myślącej i odczuwającej. Redukcja wartości życia ludzkiego doprowadza do motywu zamkniętego koła – twoje nadzieje, chęci i plany mają się nijak do zamiarów decydentów. Ty dla nich jesteś zwykłym robolem. I będziesz nim nadal, czy tego chcesz czy nie.

Po kilku godzinach snu i przemyśleń  nie widzę żadnych większych skaz w obrazie Jones’a. Żałuję tylko, że tak utalentowany gość zbierający na swój projekt (Moon to produkcja niezależna) kasę przez kilka lat musi walczyć o seanse na zamówienie. Liczę, że odbije to sobie na rynku DVD.  Gratulacje należą się również Samowi Rockwellowi, który wcielając się w rolę Bella dał wielki popis swoich nieprzeciętnych umiejętności. Warto wspomnieć, że autorem muzyki jest Clint Mansell. Niespokojna nuta jeszcze bardziej roztacza nad fabułą aurę pełną dwuznaczności i sekretów bazy. A mi pozostaje jedynie ów film gorąco polecić – nie zawiedziecie się.

ocena5

Starsze wpisy »